Transport

Samochodowe spaliny - niewidzialny zabójca

Polki i Polacy wciąż masowo chorują i umierają przedwcześnie z powodu narażenia na szkodliwe substancje zawieszone w powietrzu. Co roku przodujemy w niechlubnych rankingach na najbardziej zanieczyszczone powietrze w krajach UE. Choć główną przyczyną zanieczyszczenia w Polsce jest tzw. niska emisja z domowych pieców i kotłów, to zanieczyszczenia z sektora transportu, na które narażeni jesteśmy w pobliżu dróg i na obszarach całych miast, mogą być równie szkodliwe dla zdrowia oraz generować wysokie zewnętrzne koszty zdrowotne.

Samochodowe spaliny - niewidzialny zabójca
Samochodowe spaliny - niewidzialny zabójca

Światowa Organizacja Zdrowia 22 września 2021 roku opublikowała aktualizację rekomendacji dotyczących górnych poziomów stężeń zanieczyszczeń powietrza dla sześciu głównych zanieczyszczających je substancji, tj. pyłów zawieszonych PM2,5, pyłów zawieszonych PM10, dwutlenku azotu, dwutlenku siarki, tlenku węgla oraz ozonu (poprzednie rekomendacje pochodziły z 2005 roku). Wytyczne te bazują na najnowszej wiedzy naukowej i badaniach udowadniających szkodliwość składowych smogu. Dla większości związków istotnie obniżony został zalecony poziom górnej granicy zanieczyszczeń, jednak to dwutlenek azotu, toksyczny gaz emitowany w większości z transportu drogowego, został poddany największej, bo aż czterokrotnej, redukcji (stężenie średnioroczne zostało obniżone z 40µg/m3 do 10µg/m3, dodatkowo wprowadzono nieistniejącą wcześniej rekomendację dotyczącą stężenia średniodobowego – do 25µg/m3). Jednocześnie WHO podkreśla, że tak naprawdę nie istnieje bezpieczny dla zdrowia poziom zanieczyszczeń i należy z nimi walczyć również na obszarach, gdzie dotrzymywane są dopuszczalne poziomy stężeń szkodliwych substancji lub notuje się nawet niewielkie przekroczenia.

Smog to nie tylko „kopciuchy”

Dyskusja wokół smogu w Polsce do tej pory toczyła się w głównej mierze wokół tzw. niskiej emisji wskutek spalania paliw stałych w domowych piecach, zwanych „kopciuchami”. To jej dotyczą flagowe krajowe programy antysmogowe, polegające na wymianie źródeł ogrzewania. Jednak przy wzroście świadomości dotyczącej skutków zdrowotnych zanieczyszczeń z różnych źródeł, a także wdrażaniu koncepcji tzw. zdrowych miast (ang. healthy cities, czyli zrównoważonych, zapewniających poszanowanie zdrowia mieszkanek i mieszkańców oraz przyjaznych dla pieszych i rowerzystów), coraz więcej miejsca w dyskusji poświęca się szkodliwym emisjom z transportu drogowego. Polskie miasta mierzą się z wieloma wyzwaniami dotyczącymi transportu, od zatłoczenia i zakorkowania dróg, przez stale rosnący import starych samochodów (w głównej mierze diesli) oraz wciąż popularny proceder wycinania filtrów cząstek stałych (DPF), wykluczenie transportowe pomniejszych miast i obszarów wiejskich, brak niezawodnej komunikacji miejskiej, aż po aspekty psychologiczne, takie jak wciąż wiązany ze statusem społecznym sam fakt posiadania samochodu oraz wynikająca z tego niechęć do podejmowania aktywności fizycznej na obszarach miejskich. Według statystyk GDDKiA liczba samochodów w Polsce wciąż rośnie, a w dobie pandemii COVID-19 – wbrew statystykom dotyczącym rozprzestrzeniania się wirusa w komunikacji miejskiej – samochód uważany jest przez wielu kierowców za najbezpieczniejszy środek transportu.

Prowadzi to jednak do nieciekawych sytuacji, obserwowanych choćby w dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław, Kraków czy Katowice, gdzie notorycznie notuje się przekroczenia stężeń zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu, pyłami PM2,5 czy ozonu (którego stężenie rośnie w sezonie letnim i odpowiada za zjawisko tzw. smogu fotochemicznego), a osoby mieszkające i poruszające się przy traktach komunikacyjnych narażone są na oddychanie powietrzem zawierającym wyziewy z rur wydechowych aut oraz tzw. unos wtórny, czyli zgromadzony na powierzchni drogi pył pochodzący m.in. ze ścierania opon, klocków hamulcowych czy samej nawierzchni. Szacuje się, że unos wtórny może stanowić nawet połowę zanieczyszczeń z transportu. Należy również zauważyć, że Polska w porównaniu z innymi krajami europejskimi, posiada szczególnie mizerną sieć państwowego monitoringu zanieczyszczeń z transportu – jedynie 18 stacji pomiarowych to stacje komunikacyjne (umiejscowione przy traktach ruchu oraz mierzące zanieczyszczenia typowo związane z transportem drogowym). Może to wpływać na fakt niewystarczającej świadomości problemu zanieczyszczeń emitowanych przez transport.

Wpływ na zdrowie

Skutki zdrowotne oddychania zanieczyszczeniami powietrza z transportu znacząco wykraczają poza układ oddechowy człowieka, który w pierwszej kolejności kojarzymy z narażeniem na zanieczyszczenia. Cząstki stałe oraz gazy powodują wiele negatywnych konsekwencji także dla układu sercowo-naczyniowego, nerwowego, hormonalnego, immunologicznego czy zdrowia psychicznego, mogą również przyczyniać się do nowotworów – agencja IARC klasyfikuje zanieczyszczenia powietrza jako czynnik silnie kancerogenny – a także wielu stanów patologicznych, prowadzących do obniżonej jakości zdrowia i życia oraz przedwczesnego zgonu. Wiele z substancji zanieczyszczających powietrze zostało już dobrze opisanych i zbadanych, jednak naukowcy każdego roku odkrywają nowe powiązania smogu z kolejnymi jednostkami chorobowymi, m.in. cukrzycą, depresją czy chorobą Alzheimera.

Szacuje się, że w Polsce każdego roku prawie 50 tysięcy osób przedwcześnie umiera wskutek narażenia na oddychanie zanieczyszczonym powietrzem. Do grup szczególnie narażonych należą dzieci (ze względu na fakt, że ich organizmy wciąż się rozwijają, a także na to, iż wdychają one więcej powietrza w przeliczeniu na kilogram masy ciała niż osoby dorosłe), kobiety w ciąży, przewlekle chorzy oraz osoby starsze. W przypadku zanieczyszczeń transportowych warto szczególnie podkreślić narażenie dzieci – ze względu na ich niewielki wzrost i wdychanie zanieczyszczeń bliżej źródła ich emisji. Nie można też zapominać o wpływie spalin na samych kierowców i pasażerów samochodów – zanieczyszczenie łatwo wnika do samochodu, w którym kumuluje się np. podczas stania w korku, częstego hamowania czy ruszania auta przed nami.

W prowadzonych badaniach naukowych wyróżnia się dwa typy ekspozycji na zanieczyszczenia: długoterminową oraz krótkotrwałą. Niestety naukowcy są zgodni, że nawet krótkotrwałe narażenie na smog może powodować negatywne konsekwencje zdrowotne, a im dłużej przebywamy w zanieczyszczonym środowisku, tym bardziej zatruwane są nasze organizmy. Niektóre konsekwencje mogą pojawić się po wielu latach przebywania na zanieczyszczonych obszarach. Nawet krótka ekspozycja wywołująca ostrą reakcję (np. alergiczną) może mieć wpływ na zdrowie takiej osoby w dalszym okresie życia.

Do chorób układu oddechowego związanych z ekspozycją na zanieczyszczenia należą m.in. przewlekłe zapalenie płuc i oskrzeli, astma, nasilenie i rozwój POChP (przewlekłej obturacyjnej choroby płuc), rozedma płuc czy oskrzeli. Zauważono, że dzieci matek oddychających zanieczyszczonym powietrzem mają gorzej rozwinięty układ oddechowy, co skutkuje mniejszą pojemnością płuc czy częstszym występowaniem infekcji dróg oddechowych. Jednak układ oddechowy to dopiero pierwszy kontakt organizmu człowieka z zanieczyszczeniami powietrza. Gazy i pyły zawieszone o najmniejszej frakcji (średnicy poniżej 2,5 mikrometra) ze względu na swój mikroskopijny rozmiar mają zdolność przenikania przez naczynia włosowate do krwi i układu sercowo-naczyniowego, przez co mogą prowadzić do chorób takich jak miażdżyca obwodowa, niewydolność serca, choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca czy powikłania zakrzepowo-zatorowe, a także do incydentów sercowo-naczyniowych jak udar niedokrwienny mózgu czy zawał serca.

Jak już wspomniano, narażenie na zanieczyszczenie powietrza skutkuje podwyższonym ryzykiem zapadalności na choroby onkologiczne, szczególnie nowotwór płuc oraz pęcherza moczowego. Szacuje się, że co ósme zachorowanie na nowotwór płuc w Polsce spowodowane jest właśnie ekspozycją na smog. Dodatkowo, narażenie na smog może wywoływać także konsekwencje dla układu hormonalnego i rozrodczego – u mężczyzn będzie to uszkodzenie materiału genetycznego oraz obniżony poziom testosteronu, u kobiet negatywny wpływ na przebieg ciąży i rozwój płodu. Wśród kobiet ciężarnych żyjących na obszarach o wyższych stężeniach zanieczyszczeń powietrza istnieje większe ryzyko przedwczesnego porodu, a dzieci rodzą się ze statystycznie mniejszym obwodem główki oraz niższą masą. W tej grupie zauważono także zwiększoną śmiertelność niemowląt do pierwszego roku życia. Kolejnym skutkiem zdrowotnym zanieczyszczonego powietrza są zaburzenia układu immunologicznego, nasilony rozwój alergii oraz zaostrzony ich przebieg (katar, kaszel, duszności), zwłaszcza u dzieci, wśród których notowana jest obecnie rekordowa częstotliwość występowania chorób atopowych – alergicznego nieżytu nosa, astmy czy atopowego zapalenia skóry.

Warto zaznaczyć, że zanieczyszczenie powietrza wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne, ale również psychiczne – dzieci narażone na wysokie poziomy stężeń zanieczyszczeń gorzej wypadają w testach na inteligencję, mają problemy z koncentracją i skupieniem uwagi, charakteryzuje je gorsza pamięć krótkotrwała. Zauważono również, że dzieci wychowujące się na obszarach zanieczyszczonych przejawiają wyższy poziom niepokoju i częściej wykazują zachowania depresyjne niż ich rówieśnicy przebywający na terenach o czystym środowisku. Prowadzone obserwacje wykazują także coraz bardziej istotny związek zanieczyszczeń powietrza z depresją u osób dorosłych. Przy narażeniu na wysokie stężenia m.in. dwutlenku azotu częściej występują także bóle głowy, ospałość czy irytacja, pozornie niezwiązane z wdychaniem szkodliwych substancji. Z kolei u osób starszych narażonych na wieloletnią ekspozycję na wysokie stężenia pyłów obserwuje się przyspieszenie procesu starzenia układu nerwowego, gorsze zdolności poznawcze i niższą sprawność umysłową. Narażenie na zanieczyszczenia powietrza i wszelkie negatywne konsekwencje zdrowotne związane z utratą odporności i gorszym stanem organizmu mogą wpływać na wyższą zapadalność oraz śmiertelność z powodu innych chorób czy infekcji wirusowych, w tym – jak już potwierdzili naukowcy – na COVID-19.

Dodatkowym zagrożeniem związanym z ruchem drogowym są wypadki – w 2020 roku życie w wyniku wypadków drogowych straciło w Polsce 2491 osób, a 26 463 zostało rannych. Brawura polskich kierowców i niewystarczające kary za przekroczenia prędkości narażają współużytkowników dróg na wypadki czy śmierć na miejscu. Kolejnym aspektem wpływającym na jakość życia i zdrowia ludzi jest hałas z transportu drogowego – większość dróg krajowych (60%) oraz międzyregionalnych (ponad 90%) notuje przekroczenia ponad 60 dB (przy rekomendacjach WHO do 42 dB w ciągu nocy). Według obserwatorium BDR społeczne koszty ponadnormatywnego hałasu transportowego wynoszą 40 miliardów euro rocznie (0,4% PKB UE), z czego 90% związane jest z hałasem drogowym.

Niestety to nie wszystkie negatywne skutki zdrowotne związane z transportem w mieście. Życie w milionowych metropoliach, pośpiech i przyzwyczajenie do korzystania z samochodu, a także brak odpowiednio zagospodarowanych terenów zielonych i bezpiecznych ścieżek rowerowych wymiernie wpływa na brak lub bardzo niski poziom aktywności fizycznej, chodzenia i jeżdżenia rowerem, przyczyniając się do otyłości, problemów z układem ruchu oraz problemów metabolicznych.

Nie można też pominąć emisji gazów cieplarnianych z sektora transportu (ok. 15% emisji CO2 w Unii Europejskiej), a w efekcie przyczynianie się do kryzysu klimatycznego będącego bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi. Z kolei zabetonowywanie miast infrastrukturą drogową dodatkowo wpływa na nasilanie zjawiska tzw. miejskiej wyspy ciepła, szczególnie niebezpiecznej w dobie fal upałów związanych ze zmianą klimatu, a także zwiększa zagrożenie zalewaniem podczas gwałtownych opadów.

Jak zatem zorganizować transport w mieście, by nie szkodził, a zapewniał możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkanek i mieszkańców w zakresie mobilności w sposób pozytywnie wpływający na ich zdrowie?

Kluczowy jest rozwój bezpiecznej, niezawodnej i punktualnej komunikacji zbiorowej oraz rozwijanie infrastruktury rowerowej i pieszej – parkingów dla rowerów, ścieżek czy autostrad rowerowych, a także terenów zielonych, zachęcających do podejmowania aktywności fizycznej na terenie miasta. Już czas na zmianę paradygmatu i zdetronizowanie samochodu jako jedynego słusznego środka transportu w mieście, a także w komunikacji między miastami. Wiąże się to z koniecznością rozwiązania narastających problemów wykluczenia transportowego, które dotyka wiele regionów Polski. Miasta przyszłości to miasta policentryczne, z możliwością dotarcia do większości niezbędnych usług pieszo lub rowerem w ciągu zaledwie kilkunastu minut. To miasta zielone, dobrze skomunikowane transportem publicznym oraz uwzględniające potrzeby grup wykluczonych, np. osób niepełnosprawnych. Miasta, gdzie samochód jest ostatnim wyborem transportowym i sięgamy po niego tylko w szczególnych przypadkach.

Wiele europejskich metropolii z sukcesem wprowadza limity prędkości w miastach (np. Paryż – do 30 km/h), strefy ograniczonego transportu czy systemy zachęt do aktywności pieszej i rowerowej. Przynosi to korzyści w postaci lepszego powietrza, ochrony klimatu, a w konsekwencji zapewnienia mieszkankom i mieszkańcom zdrowia i dobrobytu. Czas przyjrzeć się dobrym przykładom i podążać bezemisyjną, zieloną ścieżką rozwoju oraz świadomie wybierać decydentów, którzy rozumieją potrzeby wszystkich grup społecznych, nie tylko tej spędzającej najwięcej czasu za kierownicami emitujących spaliny pojazdów.

 

Autorka: Weronika Michalak, dyrektorka polskiego oddziału międzynarodowej organizacji Health and Environment Alliance (HEAL) analizującej wpływ czynników środowiskowych na zdrowie obywateli Unii Europejskiej, członkini grup roboczych ekspertów zdrowia publicznego, autorka i współautorka publikacji oraz artykułów dotyczących wpływu zanieczyszczeń powietrza i skutków zmiany klimatu na zdrowie.

Poprzedni artykuł Następny artykuł