Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki

Jaki biznes będzie zielony według UE?

Foto:
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 3 minuty

Jaki biznes będzie zielony według UE?

Taksonomia to trochę niejasna nazwa nadana liście działań gospodarczych, które będą uważane za „zielone” w UE. Zagadnienie to było omawiane w salonach politycznych w Brukseli, ale wkrótce może się stać bardziej popularnym tematem rozmów i kontrowersji.

Czy UE zbuduje bardziej ekologiczną i zrównoważoną gospodarkę?

Pomimo zastraszającej nazwy, rozporządzenie w sprawie taksonomii jest niczym więcej niż europejską próbą powstrzymania tzw. greenwashing, czyli udawanego zazieleniania w sektorze finansowym.

Co to jest „greenwashing”?

Praktyka, w ramach której zanieczyszczające korporacje są rozpoznawane jako „zrównoważone” dzięki bogatemu zestawowi wątpliwych metodologii ratingowych i taktyk marketingowych.

Jak to się dzieje?

Ludzie chcą czystych inwestycji, ale fundusze, banki i firmy ubezpieczeniowe sprzedają nam własne wersje „zrównoważenia”. Wieloznaczność dotycząca tego, co jest, a co nie jest zrównoważone, powoduje niekończącą się serię skandali, w których konsumenci często dowiadują się, że ich pieniądze, pomimo początkowych obietnic, są inwestowane w ropę, gaz, pestycydy, linie lotnicze, broń i energię jądrową.

Te nieuczciwe praktyki są nie tylko naruszeniem prawa konsumentów do wiedzy (i wyboru), ale ostatecznie zdradą przyszłych pokoleń. Okradają je z zielonej gospodarki, której nasze dzieci i wnuki potrzebują, aby się dalej bezpiecznie rozwijać: te fundusze miały przyczyniać się do budowania nowej przyszłości naszej planety, a nie finansować spółki naftowe.

Od początku było jasne, że taksonomia zdenerwuje wiele potężnych lobby

Chociaż nikt nie sądził, że można tą regulację „zabić” jeszcze przed jej uchwaleniem, istnieje ryzyko, że właśnie to wydarzy się w tym tygodniu w Brukseli, gdzie Komisja UE, Rada i Parlament negocjują ostateczną wersję nowego rozporządzenia. Co ciekawe, na tym etapie rozporządzenie nie obejmuje „listy”. Po prostu określa ogólne zasady prawa, takie jak jego cele, zakres, wymogi dotyczące ujawniania informacji, data przyjęcia, sankcje itp. Lista zostanie sporządzona na późniejszym etapie.

Jak więc negocjacje wysokiego szczebla mogą zabić zieloną listę, zanim ujrzy ona światło dzienne?

Trik nazywa się działaniami „transformacyjnymi i umożliwiającymi”. Weźmy na przykład samochody: zielona lista mówi, że tylko pojazdy zeroemisyjne (ZEV) należy uznać za „zrównoważone ekologicznie” po 2025 r. I to świetnie. Jednak pojazdy te mogą być produkowane w taki sposób i z wykorzystaniem takich komponentów, które nie mieszczą się w kategorii „zielonych” (na przykład wydobywanie rzadkich minerałów do akumulatorów). Są to działania, które „umożliwiają” rozwój rynku nowych czystych pojazdów, więc jako takie nie powinny podlegać sankcjom. Są też firmy, które nie kwalifikują się jako w 100% zielone teraz, ale przechodzą proces transformacji w tym kierunku: przyjmijmy za przykład firmę Volkswagen, która będzie stopniowo przestawiać produkcję w kierunku ZEV w ciągu najbliższych 10-15 lat.

Ogólne zasady są jednak szkodliwe i zostały wprowadzone do rozporządzenia przez Radę (ponieważ rządy chronią swój „rodzimy przemysł”).

W praktyce całe narzędzie zmieniło się w lukę, tak dużą, że trudno stwierdzić, gdzie się zaczyna i kończy

Faktem jest, że zgodnie z ogólnymi zasadami można uznać, że prawie wszystko może służyć „umożliwianiu” lub „transformacji”, a jeśli ta bardzo długa lista prawie wszystkiego jest pomieszana z prawdziwą zieloną listą, rezultatem może być jedynie całkowita utrata jej wiarygodności i przydatności.

Definicja działań „transformacyjnych i umożliwiających” jest nadal rozważana i może zostać przyjęta podczas negocjacji 20 listopada 2019. Ta słabo nagłośniona debata wpłynie na życie nas wszystkich. Tymczasem decyzja może zostać podjęta bez wiedzy większości ludzi.

Albo może nie. T&E jest częścią dużej koalicji organizacji pozarządowych, które próbują uratować ten przełomowy akt prawny. Koalicja wystosowała petycję podpisaną przez prawie 100 000 osób w niecały tydzień.

Teraz albo nigdy.

Musimy usunąć luki prawne, aby wielcy emitenci i najbardziej szkodliwy przemysł nie przemknęły się z powodu tych braków i nieścisłości niezauważone. Jeśli pozostawimy najmniejszą przestrzeń do ominięcia regulacji, to ropa, gaz, broń, jądro i inne szkodliwe sektory wykopią swoje szpony i powstrzymają nasz ruch w kierunku zielonej i zdrowej przyszłości planety Ziemia. Dlatego Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki poparł petycję.

Podpisz petycję!

Źródło: T&E