Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki

Rozwój biopaliw w Polsce

Foto:
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 6 minut

Rozwój biopaliw w Polsce

W Polsce biopaliwa są wytwarzane głównie ze zbóż i rzepaku. Na poziomie UE korzystanie z tych surowców jest obecnie ograniczane, m.in. ze względu na wpływ na światowy rynek żywności oraz zbyt małą redukcję emisji gazów cieplarnianych. Podczas debaty dotyczącej rozwoju biopaliw zaawansowanych w naszym kraju dr hab. Piotr Gradziuk, prof. Państwowej Akademii Nauk, z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN przedstawił wnioski z opracowania na ten temat.

W ocenie profesora Gradziuka dysponujemy potrzebnymi surowcami. Na rekomendacje zasługuje jego zdaniem produkcja biometanu (bioCNG) z odpadów biodegradowalnych (przemysłowych, komunalnych, zielonej biomasy, wilgotnej biomasy itp.) oraz bioetanolu lub benzyny ze słomy. Możemy też sięgnąć po odpady drzewne (choć przeszkodą jest zużywanie tego surowca do innych celów, w tym współspalanie biomasy w elektrowniach węglowych) lub tłuszcze odpadowe. Musimy jednak włożyć jeszcze sporo wysiłku oraz środków w dopracowanie i wdrożenie niezbędnych technologii. Polski przemysł nie obawia się, że to się nie uda. Chcą tylko pewności, że ich praca się opłaci. Teraz rozwiązania są zbyt kosztowne.

Część ekspertów uczestniczących w spotkaniu obawia się, że Polska może mieć problemy z realizacją celów wyznaczanych przez Unię Europejską w zakresie biopaliw zaawansowanych. Zgodnie z przyjętym w 2009 roku pakietem klimatycznym do 2020 roku udział energii ze źródeł odnawialnych zużywanej w transporcie w końcowym zużyciu energii w tym sektorze powinien sięgnąć 10%. Dyrektywa 2015/1513 zmodyfikowała ten zapis wprowadzając limit dla biopaliw konwencjonalnych, tzw. pierwszej generacji. Obecnie mogą one stanowić 7% końcowego zużycia energii, natomiast co najmniej 3% powinno być wytwarzane m. in. z produktów ubocznych gospodarki rolnej (np. słoma, obornik, łuski z nasion itp.) alg lub odpadów.

Jednocześnie trwają już prace nad regulacjami wyznaczającymi cele i ramy działania na lata 2021-2030. Z przygotowanych do tej pory materiałów wynika, że udział biopaliw zaawansowanych ma nadal wrastać, a pierwsza generacja ma być stopniowo wycofywana z użycia. Z drugiej strony wskaźniki mają być wyznaczone dola całej UE, nie dla poszczególnych państw. Jeśli ograniczony zostanie import biokomponentów z dużych odległości, z Indonezji, Malezji czy Brazylii, Polska nie będzie być może musiała ograniczać ich produkcji, bo zyska większe możliwości eksportu na wewnętrznym rynku unijnym.

Tomasz Pańczyszyn z Ministerstwa Energii stwierdził, że obecny cel unijny, z limitem udziału biopaliw pierwszej generacji wykorzystywanych w transporcie na poziomie 7%, nie jest dla nas ograniczeniem. Teraz Polska może zrealizować około 4,5%. Przedstawiciel ministerstwa zaznaczył, że wprowadzanie biopaliw ciekłych na rynek wymaga wsparcia, ponieważ są to rozwiązania droższe. Należy się zastanowić się nad tym, jak pełniej wykorzystać dostępny potencjał. Podkreślił problem braku technologii opartych na produktach ubocznych branży spożywczej i procesach takich jak współuwodornienie.

Nie do końca zgadza się z tym stwierdzeniem dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. SGGW i wiceprezes Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Mazowieckiego. Zaznaczył, że problemem może się okazać sytuacja polskiego rynku biopaliw po 2021 roku. Profesor uważa, że nie powinno się tworzyć ułatwień dla rynku biopaliw pierwszej generacji. Zamiast tego warto zastanowić się nad tym, jak wspierać te zaawansowane, aby budować potencjał, który zdaniem eksperta będzie potrzebował około pięciu lat zanim zacznie w pełni pracować.

„Pewne zagrożenie kryje się w tym, co może być traktowane jako komponent do produkcji paliw, np. olej kopalny. To może stanowić zagrożenie dla rzepaku” – podkreślił ekspert. Dodał również, oprócz rzepaku warto dostrzec też inne rośliny, które można by wykorzystać do produkcji biopaliw i włączyć do agrotechniki.

Waldemar Witek z Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego uważa, że choć rzepak jest naszą "flagową" rośliną, warto także badać możliwość wykorzystania innych roślin bogatych w olej nadający się do przerobienia na biodiesel. Rzepak potrzebuje dobrej jakości gleby, a mamy sporo gleb lekkich, na których dobrze nie wyrośnie. Dużo mówi się na przykład o perzu kępkowym, rożniku przerośniętym, sorgo, czy trawie sudańskiej. Powinniśmy szukać takich rozwiązań, żeby rolnik dysponujący taką ziemią nie musiał wegetować, ale by miał możliwość utrzymania rodziny. Podkreślił też jednak, że do wykorzystania niektórych surowców, np. odpadów z tataraku, trzeba podchodzić ostrożnie. Niektóre odpady z przemysłu rolno-spożywczego zawierają jego zdaniem za dużo chemii, przez co nie można ich przerobić w biogazowni. Spotkał się z sytuacją, gdy użycie w biogazowni dużej ilości odpadów z firmy produkującej zielony groszek zahamowało wytwarzanie metanu.

„Warto pamiętać, że słoma i pozostałości pożniwne w dużym stopniu powinny być przeorywane. Mamy w Polsce problem z brakiem obornika, bo zmieniliśmy system chowu zwierząt na bezściółkowy. Gleby są stosunkowo ubogie w materię organiczną i bez przeorywania słomy utrzymanie ich produktywności może być trudne. Tak jak wspomniał profesor Gradziuk mamy około 20% nadwyżki słomy, w niektórych województwach jest jej trochę więcej, ale w innych jej brakuje” – podkreślił dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. SGGW, wiceprezes Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Mazowieckiego.

Ekspert z Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego poruszył również kwestię możliwości pobudzenia rynku w odniesieniu do biopaliw, zaznaczając, że w pierwszej kolejności w Polsce powinno powstać stabilne prawo, które nie będzie co rok czy kilka lat zmieniane, tak jak w przypadku taryf gwarantowanych dla prosumentów. Taka chwiejność przepisów uniemożliwia sensowną inwestycję. Druga kwestia to możliwość finansowania innowacyjnych rozwiązań.

„Jeśli przygotujemy dla ludzi zachęty finansowe, to zaczną inwestować w biopaliwa. Trzeba to tylko zrobić mądrze” – dodał.

Edward Trojanowski ze Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej podkreślił, że choć dyskusja koncentrowała się na rolnictwie, warto zwrócić też uwagę na to, jak dużo do nadrobienia mamy w zakresie przetwarzania odpadów komunalnych i innych. Powinniśmy podjąć działania w tym zakresie nawet, jeśli nie będzie to niezbędne do realizacji unijnego celu (w zakresie wykorzystania zaawansowanych biopaliw i biogazu z dopuszczonych w tej kategorii surowców, odnawialnych paliw pochodzenia niebiologicznego oraz energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych). Czy chcemy, czy nie, niezależnie od opłacalności takich rozwiązań, musimy dążyć do pełnego wykorzystania odpadów w sposób jak najbardziej racjonalny. Samo ich spalanie takie nie jest. 

Agnieszka Zagrodzka z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nawiązała do programu Sokół, dotyczącego wdrażania innowacyjnych technologii środowiskowych. Ekspertka stwierdziła, że warto zastanowić się nad możliwością sięgnięcia po środki na cele badawczo-rozwojowe dla paliw drugiej generacji. Tego rodzaju prace preferują dotacje.

We wspomnianym projekcie przewidziano 75 milionów złotych bez limitu dotacji. Wnioskodawca przeprowadza badania i w przypadku otrzymania pozytywnych wyników ma obowiązek wdrożyć proponowane rozwiązanie lub sprzedać do niego licencję. Natomiast, jeśli efekt prac badawczych jest negatywny, nie jest zobowiązany do zwrotu środków, co stanowi dość bezpieczne rozwiązanie dla zainteresowanych przedsiębiorców. Jedynym ograniczeniem jest to, że badania muszą dotyczyć rozwiązań innowacyjnych w skali kraju, co trzeba udokumentować.

Dr hab. Piotr Gradziuk, prof. Państwowej Akademii Nauk, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN stwierdził, że problemem nie jest przetworzenie rzepaku, kukurydzy na bioetanol, biodiesel, biokomponenty. Zaznaczył, że te kwestie warto zmierzyć. Większe trudności mamy z oszacowaniem, jaka będzie emisyjność wynikająca z określonego sposobu produkcji np. tony rzepaku. Według Instytutu Prawnego Nawożenia i Gleboznawstwa zaledwie 10 czy 20% wyprodukowanych substratów spełnia odpowiednie warunki. Dodał, że brakuje całkowitego rachunku CO2 w odniesieniu do jednego kJ energii czy jednej kilowatogodziny.

Ekspert z Polskiego Klubu Ekologicznego dodał, że emisyjność wytworzenia 1 kilowatogodziny energii jest znana. Natomiast brakuje danych dotyczących śladu węglowego produkcji na przykład oleju rzepakowego.

Jerzy Bzowski z Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami potwierdził, że precyzyjne określenie śladu węglowego jest trudne. W sprawozdaniach, do których przygotowywania jesteśmy zobowiązani w ramach Konwencji Klimatycznej, zgodnie z wytycznymi Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) opieramy się na wskaźnikach emisji przyjętych dla danych substancji oraz zużycia tych substancji. Zróżnicowanie w zależności od sposobu ich wykorzystania nie jest uwzględniane. Określanie poziomu krajowych emisji to jednak nie to samo co obliczanie śladu węglowego. Pytaniem otwartym jest to, czy możemy wymusić ograniczenie emisyjności produkcji, stosowanie rozwiązań z minimalnym śladem węglowym, innymi regulacjami.

Podczas spotkania parokrotnie zwracano uwagę na potrzebę zapewnienia inwestorom stabilnych warunków w zakresie rozwiązań prawnych. Teraz są oni mocno zaniepokojeni zmianami wprowadzanymi w ostatnich latach w regulacjach dotyczących rozwoju odnawialnych źródeł energii, a szczególnie tzw. ustawą antywiatrakową. Wiele osób doświadczyło strat, ponieważ uwierzyli w trwałość przepisów korzystnych dla danego typu inwestycji. Zachęty ekonomiczne, ulgi podatkowe, czy zaangażowanie środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie wystarczą. Dofinansowanie badań i rozwoju przyczyni się do rozwiązania problemu, ale tylko do pewnego stopnia. Przedsiębiorca musi wiedzieć, że wykorzystanie technologii, w której opracowanie się zaangażował, będzie przynosić mu zyski przez wystarczający okres, by nie tylko zwróciły mu się poniesione koszty, ale by mógł na tym zarobić. Myślenie perspektywiczne i budowa zaufania to podstawa.

Prezentacja dr hab. Piotra Gradziuka, prof. Państwowej Akademii Nauk, z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa - tutaj.

Opracowanie "Możliwości i bariery rozwoju zaawansowanych biopaliw w Polsce", dr hab. Piotr Gradziuk, prof. Państwowej Akademii Nauk, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa - tutaj.